Ku zamyśleniu
Cytaty – myśli – teksty
dla dzieci, młodzieży i dorosłych

Refleksja do Męki Pańskiej (Mt 26–27), WIOSNA

Refleksja do Męki Pańskiej (Mt 26–27)

Drodzy Bracia i Siostry,
Męka Jezusa to nie tylko opowieść sprzed dwóch tysięcy lat. To nie jest tylko historia
o zdradzie, cierpieniu i śmierci. To jest lustro, w którym każdy z nas może zobaczyć samego siebie.
Bo w tej Ewangelii są różni ludzie…
i każdy z nich w jakimś sensie jest nami.
Jest Judasz.
Człowiek, który był blisko Jezusa, słuchał Go, widział cuda… a jednak potrafił sprzedać Go za trzydzieści srebrników.
To trudne, ale prawdziwe pytanie brzmi:
czy ja też nie zdradzam Jezusa za „swoje srebrniki”?
Za wygodę, za święty spokój, za opinię innych?
Zdrada nie zaczyna się wielkim czynem.
Zaczyna się małym odejściem serca.
Jest też Piotr.
On nie zdradza dla pieniędzy. On kocha Jezusa.
A jednak w chwili próby mówi: „Nie znam Go”.
Jakże to bliskie naszemu życiu…
Kiedy w kościele jesteśmy wierzący, ale
w pracy, wśród znajomych – milczymy.
Nie mamy odwagi przyznać się do Chrystusa.
Ale w Piotrze jest coś jeszcze:
on potrafi zapłakać.
To są łzy, które ratują człowieka. Łzy skruchy.
Jest tłum.
Ten sam tłum, który wcześniej wołał „Hosanna”, teraz krzyczy: „Na krzyż z Nim!”.
Jak bardzo człowiek potrafi się zmienić…
Jak łatwo ulec emocjom, opinii większości, presji innych.
To pytanie także do nas:
czy moja wiara jest moja, czy tylko „pożyczona” od innych?
Jest Piłat.
Człowiek, który widzi prawdę, ale nie ma odwagi jej bronić.
Umywa ręce.
To chyba jedna z najbardziej współczesnych postaw:
„To nie moja sprawa”, „ja się nie mieszam”, „nie chcę mieć problemów”.
A jednak brak decyzji też jest decyzją.
Jest Szymon z Cyreny.
Zmuszony, przypadkowy, nieplanowany…
A jednak to on niesie krzyż Jezusa.
Może i w naszym życiu są krzyże, których nie wybieraliśmy.
Choroba, trudność, odpowiedzialność…
I może myślimy: „dlaczego ja?”
A może właśnie tam spotykamy Jezusa najbliżej?
I wreszcie jest sam Jezus.
Milczący przed oskarżycielami.
Upokorzony.
Zdradzony.
Samotny.
A jednak… kochający do końca.
Najbardziej poruszające jest to, że Jezus mógł to wszystko zatrzymać.
Mógł wezwać aniołów.
Mógł zejść z krzyża.
Ale nie zrobił tego.
Dlaczego?
Bo został z miłości do człowieka.
Do każdego z nas.
Na krzyżu padają słowa:
„Boże mój, czemuś Mnie opuścił?”
To moment największej ciemności.
I właśnie tam – w tym doświadczeniu opuszczenia – Jezus jest najbliżej każdego, kto cierpi, kto się boi, kto przeżywa samotność.
Nie ma takiego miejsca w ludzkim życiu, gdzie Boga by nie było.
A potem… cisza.
Jezus umiera.
Wydaje się, że wszystko się skończyło.
Ale właśnie wtedy setnik mówi:
„Prawdziwie, Ten był Synem Bożym”.
Wiara rodzi się pod krzyżem.
Nie w łatwości, nie w wygodzie, ale
w spotkaniu z miłością, która oddaje życie.
Drodzy,
ta Męka to nie tylko historia o grzechu człowieka.
To przede wszystkim historia o miłości Boga.
Bóg nie wycofał się, kiedy człowiek Go odrzucił.
Nie przestał kochać, kiedy został zdradzony.
Nie zrezygnował, kiedy został ukrzyżowany.
Dlatego najważniejsze pytanie nie brzmi:
kto zawinił?
Ale:
co ja zrobię z tą miłością?
Czy przejdę obojętnie?
Czy zostanę tylko widzem?
Czy może – jak setnik – powiem w sercu:
„Prawdziwie, Ty jesteś Synem Bożym”?
Bo Męka Jezusa nie kończy się na krzyżu.
Krzyż to nie koniec.
Krzyż to początek.
Początek nadziei dla każdego, kto upada.
Początek przebaczenia dla każdego, kto wraca.
Początek życia dla każdego, kto uwierzy.
I dlatego stając pod krzyżem, możemy dziś powiedzieć:
Panie, dziękuję Ci za Twoją miłość.
Naucz mnie nie zdradzać, nie uciekać, nie milczeć…
ale iść za Tobą – nawet drogą krzyża.
Amen.

WIOSNA

W zwiewnej sukni
z pierwszych kwiatów,
w świergot ptaków przystrojona
przyszła wonna i radosna
ciepła wiosna… miła wiosna.

Jeżyk wyszedł z kupki liści,
miś ociera oczy łapką,
ciepły wietrzyk dmucha w liście,
budzi żaby śpiące w stawie.

Coraz więcej jest owadów
nad główkami ślicznych kwiatów,
coraz głośniej i radośniej
słychać trele różnych ptaków.
J.D.